Znanych i mniej znanych czytuję okołoalkoholowo w kolejności i ilości uzależnionej od trunku: Witkacy, Pilch, Miron, Świetlicki, Schulz, Czerski, Wojaczek, Gombrowicz, Sączek, Różewicz, Ciechowski, Defonsiarnia, Norwid, Lem, plus masę podłych kryminałów, powieści dla dzieci i wiersze natury pajęczyny. Spora część fachowo jak diabli i bardzo pobieżnie zebrana w lubieniu. (Tak, mam avatar ze Srajanem, ale przynajmniej nie z chryzantemo.) I tak zupełnie poza sobą nie mam pojęcia o niczym.
Jeśli zobaczysz gdzieś w Polszy dziewczynę, która przy dwudziestostopniowym mrozie przyszła do Makszitu napić się kawy i czyta przy tym książkę pozakładaną papierkami od cukru trzcinowego, to mogę być ja.
Mam w domu kota, który tylko udaje, że jest ceramiczny, plakat ze zdjęciem nowojorskiego Grand Central Station, mnóstwo bezpańskich plakatów z koncertów, pękającą w szwach kopertę pełną biletów z tychże koncertów, zdecydowanie za mało książek i płyt, zdecydowanie za mało miejsca dla siebie. Niczego co zrobiłam nigdy nie żałuję, nawet jeśli którąkolwiek z tych rzeczy można wykorzystać przeciwko mnie. Bardziej warte żalu są rzeczy, których nadal się boję.
Biorę na siebie dużo, najczęściej do pomocy innym. Spełniam wszystkie obowiązki w ostatniej chwili, oczywiście te dla innych, następnie pogrążam się w beznadziei, bo moich własnych już spełnić nie potrafię. Najczęściej, gdy czeka na mnie niezmiernie dużo rzeczy dorosłych, poważnych i nieromantycznych, oglądam Piknik Pod Wiszącą Skałą i wyobrażam sobie upalną przestrzeń po środku niczego. Do zrezygnowanego spokoju mam The Smashing Pumpkins, do rezygnacji zlodowaciałej: Joy Division. Wiecznie jestem nieuczesana, wiecznie coś mnie boli, wiecznie się gdzieś spieszę albo zamykam w domu na tydzień udając, że nigdy mnie nie było.
Trochę mnie przeraża, że najbardziej marzy mi się tyle pieniędzy, by móc nie pracować, chodzić na koncerty i jeść to, co lubię, a nie to, co jest tanie. Nie przejmować się jedną sukienką w szafie. Myślę, że będę sama niezależnie od tego, czy to się kiedyś uda.
A wszystko to jest pisane po to, żeby pytania, jakie się nasuwają nie były tłumaczone zawartością linków pod postami. Wszyscy gramy.